O tak, kobieca pomoc. Czasami wolimy przecinać sobie palce, męczyć się, przeklinać siebie i cały otaczający świat zamiast poprosić was o pomoc. Wiecie, czemu? Znam wielu facetów (w tym mnie) którzy z bezradności, chęci samo okaleczenia lub po prostu z lenistwa poprosili płeć żeńską o pomoc. Jeszcze, jeśli ona zna się na rzeczy to pół biedy. Ponarzeka, że ona to musi zrobić, że odciągamy ją od telenoweli, po to żeby zrobić coś co w jej mniemaniu jest dziecinnie proste. Ale... Broń nas boże od sytuacji, kiedy ją prosimy o pomoc a ona się na danej sprawie, problemie nie zna. Pierw zaczyna się lawina pytań odnośnie celu, powodu, i konieczności zrobienia tego czegoś. Po tymże wykładzie z naszej strony ona oczywiście nam pomoże. O odmowie nie ma mowy. Jednak po wszystkim znowu nam mówi, jakie to banalne było i co facet by bez niej zrobił.
Właśnie, kochane stwierdzenie „Co ty byś beze mnie zrobił”. Boże jak tylko to słyszę... Czasem nawet nic nie zrobią, ale zasługi za odniesiony sukces przywłaszczają sobie. Ich wkład będzie jakiś 1%, ale zawsze uważają, że były niezbędne do, jak one to mówią... całokształtu zakończonej sukcesem sprawy. Nawet kobiece wysławienie się jest bardziej skomplikowane niż oddanie stolca do badań laboratoryjnych (zawsze mnie to zastanawiało jak lekarze sobie to wyobrażali z tymi pojemniczkami? Pojemnik wielkości kciuka, a ty się męcz z..... wróćmy do tematu....). Skoro już jestem przy wzajemnej pomocy oraz drobnych przysługach to opowiem co się dzieje jeżeli ONE proszą NAS o pomoc. Nie wiem jak to jest i nie mogę tego wytłumaczyć, ale jakoś dziwnym trafem jak już nas o coś proszą to zazwyczaj w czasie, gdy my nie mamy na to czasu. Nie wiem czy wy zostawiacie sobie wszystkie problemy na czas kiedy leci mecz, czy kiedy naprawdę mam coś lepszego do roboty niż słuchać waszych żalów i problemów (już nie mówię o samochodach bo na tym to wy się w ogóle nie znacie, więc rzeczą naturalną jest ze musimy wam przy tym pomóc). No, ale dobra. Ruszyliśmy się z kanapy i „służymy pomocną dłonią”. I zapewniam, że w przeciwieństwie do was, nas kompletnie nie interesuje to dlaczego, na co i po kiego grzyba robicie to co właśnie robicie. Więc, nawet nie próbujcie się nam wyjaśniać sensu naszej obecności i udziału w waszym przedsięwzięciu. Nie wiecie o czym mówię? Wyjaśnię. Przychodzimy do was, zwarci i gotowi na nadchodzącą harówę (fizyczną czy psychiczną), a wy zaczynacie: „Bo wiesz kochanie, jak zaczęłam.... (5-cio minutowy wykład) .... więc pomożesz mi?”. Podczas tego wyjaśniania zaistniałej sytuacji i opisu problemu odechciewa nam się wszystkiego. Ba, stalowy filar by opadł z sił słysząc wasze wypociny. Dla nas to tak, jak słuchanie wykładu na temat nowo odkrytego gatunku termita w amazońskiej dżungli. I niech se siedzi w tej dżungli! Kogo to interesuje?! Na pewno jest bardziej szczęśliwy od nas w tej sytuacji. Ale my, pomimo utraty ponad połowy naszej zwartości i gotowości, robimy wszystko co w naszej mocy żeby was zadowolić. I o dziwo po załatwieniu sprawy nie mówimy wam „Co ty byś beze mnie zrobiła”, wręcz przeciwnie! Wy doprowadzacie nas ponownie do szału mówiąc „Widzisz, to nie było takie trudne”. Jak nie było takie trudne to czemu sama sobie nie poradziłaś?! Ciekawe jakby ktoś wam zaraz po porodzie powiedział „Widzisz, to nie było takie trudne”. Już nie mówię co by się działo jeśli byśmy odmówili naszego wkładu w wasze przedsięwzięcie. Zaczynając od odmowy współżycia przez następny miesiąc, a kończąc na wypowiadaniu zdanie: „Ty mnie już nie kochasz!” w równych, pięciominutowych odstępach.
Z tym kochaniem to też jest dziwne. Niby ona wie że on ja kocha, ale ona potrzebuje żeby dziennie jej o tym przypominać. Może to być związane z zanikiem pamięci albo sklerozą, nie wiem. Według niej to zapewne chciała by słyszeć to „Kocham Cię” zaraz po przebudzeniu, kilka razy w ciągu dnia oraz przed zaśnięciem. Może to jakaś forma treningu czy lekcji żebyśmy nie zapomnieli tego wyrażenia. Niektórzy stwierdzili że są mądrzejsi od kobiet i wypisali „Kocham Cię” na tabliczce. Jeśli ona chciała to usłyszeć oni pokazywali jej tą tabliczkę chcąc oszczędzać struny głosowe. Nie powiem gdzie znajdowały się te tabliczki po porannym przebudzeniu. Mam nadzieje że się domyślicie. Opisałbym jeszcze motyw w nagraniem tego wyrażenia na dyktafon, ale nie ciekawie się będzie pisać o tym, jak facet się budzi a z jego tyłka wydobywa się jego własny głos i mówi „Kocham cię”. Ale wracając do tematu, chce wam kobietom coś wyjaśnić. Spędzamy z wami większość czasu, dbamy o was, kupujemy wam prezenty, znosimy wasze humory, rozmawiamy z wami znosimy wasze „dni”. To chyba oczywiste, że was wtedy kochamy. Choć znam faceta, który powiedział wprost do swojej dziewczyny: „Kocham, nie kocham, co to za różnica? Ważne, że sex jest dobry!”, ale to wyjątek potwierdzający regułę.
Skoro znowu jestem przy temacie seksu to wypadałoby powiedzieć coś o antykoncepcji. Rzecz bardzo ważna, chyba najważniejsza w seksie zaraz po orgazmie. W tym temacie nastaje pytanie kto będzie odpowiedzialny za antykoncepcję. Czy facet jako chodzący worek prezerwatyw, czy kobieta? Kobieta ma w tym zakresie bardzo szerokie pole do popisu. Zaczynając od różnego rodzaju kremów, globulek, krążków dopochwowych, tabletek a kończąc na prezerwatywach dla kobiet (w sumie też ciekawa rzecz). Facet na za to mniejszy wybór, bo pozostaje najbardziej popularna metoda antykoncepcji jaką jest prezerwatywa. Ale bądźmy szczerzy. Co to dla faceta za frajda? To tak jakby mycie rąk w rękawiczkach. Niby coś czujesz a jednak to bez sensu. Dlatego często zwalamy tą sprawę na kobiety. W końcu też chcemy coś z tego seksu mieć. No ale dobra, powiedzmy że chcemy uprawiać seks w prezerwatywie. Wszystko jest dobrze dopóki pojawi się ona we właściwym czasie – zaraz przed stosunkiem. Broń boże jeżeli kobieta znajdzie ją w czasie kiedy ona jeszcze nie wie że będziecie się kochać. Katastrofa! Zaczynając od lecących w naszą stronę wyzwisk typu: „Zboczeniec”, „Świnia”, „Erotoman” czy „Nienasycony buchaj”, a kończąc na zdaniach: „Ty myślisz tylko o jednym”, „Nie jestem twoją sex zabawką” czy „Tylko po to do mnie przyszedłeś?”. Chyba nie muszę mówić, że po takiej wymianie zdań nici z bzykanka. I niby chcieliśmy dobrze a jak zawsze wyszło na odwrót. Ale pozostawmy już w spokoju ten okragło-podłużny kawałek lateksu. Przyjmując że to kobieta zadba o bezpieczny seks to niby wszystko jest fajnie. Kobiety zazwyczaj są sumienne w tym, co robią, więc raczej nie zapomną zarzuć pigułki i innego chemicznego świństwa. Słyszałem kiedyś, o metodzie kastracji(!). Jeśli para ma już określona liczbę dzieci to facet poddaje się zabiegowi i parka może wprawiać seks bez zabezpieczeń ile razy tylko chce. Ale..... mój boże! Wykastrowany mężczyzna to już nie facet tylko człowiek ze zwisem strzelający pustym magazynkiem. Mam nadzieję, że konwencja genewska zabroni tego rodzaju okropieństw w stosunku do nas.
Przejdźmy dalej. Załóżmy, że zdarzył się wypadek, zamierzony lub nie, i kobieta zajdzie w ciążę. Gdy już obudzimy się ze śpiączki powstałem po szoku związanym z nagłą wizją ojcostwa, trzeba się zastanowić, co dalej. Można dziecko usunąć, lecz nie jestem zwolennikiem tego rodzaju okrucieństwa (i nie mogę nic innego napisać bo to karalne). Chcąc być bardziej humanitarni oraz nie mieć do końca życia nieczystego sumienia, podejmujemy decyzję, że dziecko ma pojawić się na świecie. No i co w takim wypadku robimy? Zgadza się, bierzemy ślub (czyt. dożywocie). Ciąża to jeden z najlepszych pretekstów do zawarcie małżeństwa. Bo niby, co ludzie powiedzą, że ona z brzuchem a bez faceta chodzi. Jaja dopiero się zaczynają jak ona z brzuchem i inną kobietą chodzi. Ale wróćmy do ślubu. Dla niej to uwiecznienie waszych uczuć, założenie rodziny, rozpoczęcie kolejnego rozdziału życia czy złożenie przysięgi, że do końca życia będą we dwoje, w dobrych i złych czasach (a przynajmniej do rozwodu i podziału majątku). Czyli typowe kobiece myślenie. Dla faceta to jednak kara za 5 minut radości, koniec wolności, skazanie na wieczne potępienie, pretekst do samobójstwa. No ale fajnie, ślub wesele. Właśnie..... wesele. Mnie jak i chyba większości facetów jest to obojętne czy na stole będą żółte czy białe serwetki. Czy obrus będzie miał czerwone czy niebieski akcenty, czy gitarzysta orkiestry ma na imię Zygmunt czy Gustaw. Innymi słowy zwisa nam to i powiewa. Ale oczywiście nie kobietom. One kochają takie zabawy w detale. Wszystko zaplanowane, wszystko pod kontrolą, każdy jakże mały detalik, no po prostu wszystko. Wszystko musi być idealne dla najważniejszego dnia w jej życiu. Nie wiadomo czy się cieszyć, że wszystko pójdzie dobrze, czy zacząć się bać, że za żonę będziemy mieli taką pedantkę. Bo jeśli już jest taka akuratna w stosunku do uroczystości ślubnych, to, co dopiero się będzie działo po ślubie? O patrzymy na nią, która znajduje się w jakimś transie, obsesji, szale. Powiedzmy szczerze przychodzi nam w tedy tylko jedna myśl: „Możesz jeszcze uciec, jeszcze masz czas”. Taa, spróbuj uciec. Wściekła kobieta jest dorsza niż FBI i Interpol razem wzięte. A po FBI możesz się jeszcze spodziewać litości! Ale nie zapominajmy, dlaczego znaleźliśmy się w tak beznadziejnym położeniu. Dziecko! Przyjmijmy, że było planowane. Ona – radość na resorach. Jest wniebowzięta, radosna, no po prostu jak termit zamknięty w sklepie mebli Ikea. On – nadchodząca odpowiedzialność, nadgodziny żeby móc sobie na to dziecko pozwolić, (bo z becikowego to raczej niewielki pożytek), stwierdzenie, że to kolejny łańcuch, który przywiąże cię do niej. W końcu stwierdza, że na świat przyjdzie coś, co będzie jadło, wrzeszczało, bekało i puszczało bąki, i zadaje sobie pytanie:, „Po co nam dziecko? Ja też tak potrafię!”. Niby fakt, ale teraz będzie was do tego bekania dwoje. Nie mówię, że dziecko to coś złego. Broń boże! Wspaniale jest coś po sobie zostawić na tym świecie. Jedni sadzą drzewa, a inni płodzą dzieci. Kwestia gustu.
Ale dobra. Na temat życia małżeńskiego może, kiedy indziej (tez ciekawy temat, lecz dbając o moje zdrowie psychiczne i dobro moich palców, napisze o tym innym razem). Przytoczmy inny temat: zdobywanie partnera (w końcu od tego trzeba zacząć). Opisze to pierw z punktu widzenia faceta. Idzie facet ulicą (mniejsza o to czy szuka partnerki czy tylko szybki sex bez zobowiązań). No i nie czarujmy się, pierwsze, na co zwraca uwagę to albo cycki albo tyłek (w zależności czy idzie za nią czy jej naprzeciw). Załóżmy, że cel został namierzony. Zazwyczaj próbuje zagadać jakimś tekstem, najczęściej pytającym:, „która godzina?’”, „jak dojdę do...?” takie tam duperele. Następnie, kiedy już otrzyma odpowiedź, zaczyna dalej: „A pani stąd?” lub „ładny zegarek” (tego osobiście nie polecam bo można zostać uznanym z złodzieja roleksów). Później przechodzi do innych tekstów, itp. Ale, do czego zmierzam? A do tego, że to zazwyczaj facet zaczyna. Ja osobiście nie znam przypadku, żeby to ona zaczęła w taki sposób nową znajomość. Tu musze napisać, że słusznie. Jeśli dziewczyna zaczyna na drodze w ten sposób podrywać faceta, to jego reakcja jest jednoznaczna: „Nimfomanka!”, „Napalona nimfomanka”. Nie zawsze tak jest, ale myśli są zawsze te same. Ale przejdźmy do kobiet. A raczej ich bierności. Nie pamiętam już dokładnych licz, ale ponad 60% dziewczyn udaje rozmowę przez telefon, żeby nie zostać poderwaną (a pozostałe 40% faktycznie gada przez telefon). No i bądź tu człowieku mądry! Najpierw ubiera w mini tak krótkie, że już prawie jej majtki widać i w bluzkę gdzie lada chwila ma to wszystko się niej wylać, a potem broń boże zagadaj do niej. Czasem mam wrażenie, że chcą nam przez to powiedzieć: „Popatrz sobie, i tak tego nie dostaniesz”. Już nie wspominam o tym ze jak facet podrywa dziewczynę to ona żeby się odwalił mówi: „Jesteś fajny i w ogóle, ale ja jestem lesbijką”. Ale podziwiam waszą pomysłowość. Moja ulubiona akcja z waszej strony żeby facet się odwalił jest następująca: facet gada z laską, a ona już wie, że nic z tego nie będzie, więc mówi: „Słuchaj, okres mi się spóźnia wiec musze jeszcze skoczyć do apteki po test ciążowy. Pójdziesz ze mną?”. No brawo! Naprawdę mistrzowska akcja. Żaden, absolutnie żaden facet, który usłyszy coś takiego nie umówi się już z wami. Możecie być pewni, że będzie was unikał jak ognia.
cdn...
Faktem jest że to mężczyźni rządzą światem. Mężczyźni to wynalazcy, politycy, dowódcy. Mówi się że mężczyzna to głowa rodziny. Niestety mówi się również że to kobieta jest szyją tejże głowy. Jednocześnie wynika z tego ze to nie my rządzimy, tyko kobiety! Tak! Tak zwana słaba płeć rządzi nami! Taaa, słaba płeć..... Z której strony ona jest niby taka słaba co !? To bezwzględne istoty pozbawione skrupuł i zasad, nastawione na wyzysk i dochodzenie do celu po trupach. Tak, kobieta zrobi wszystko żeby osiągnąć swój cel. Potrafi doskonale nami manipulować. Gdy spojrzysz jej na biust to zaraz krzyczą że zboczeniec, ale innym razem specjalnie rozpina bluzkę i opiera swoje cycki o biurko swojego szefa żeby otrzymać np. podwyżkę. Skoro już jesteśmy przy szefach... Pokażcie mi choć jedną sekretarkę która nie ma fantazji ze swoim zwierzchnikiem! Nie znajdziecie takiej. A wiecie dlaczego? Bo każdą kobietę kręci władza. Każda chce mieć tą moc rządzenia. Oddając się przełożonemu myśli, że go okiełznała. Ma kontrole nad nim. W sumie tak jest. Szczególnie jeśli zacznie go szantażować, ze powie wszystko żonie. A ta, jak na złość, nie będzie wierzyć mężowi tylko jego kochance. W końcu jeden gatunek to nie ma czemu się dziwić. Kobiety z reguły trzymają się razem. Tzw. Grono przyjaciółek to najgorsza koalicja świata. „Kochanie, idę na ploty”. Słysząc to zdanie z ust kobiety wiemy że ma to zupełnie inne przesłanie. Coś typu: „Idę się wyżalić koleżanką jaki z Ciebie impotent i idiota”. Idąc na takie spotkanie kobieta zawsze słyszy „dobre rady” od swoich koleżanek: „Trzym go krótko to Ci się nie wywinie” czy „Przeszukuj jego rzeczy to się dowiesz co robi za twoimi plecami”. Nie cichną również słowa krytyki w stronę partnera. „Po co ty z min jeszcze jesteś!?”, „Rzuć go dopóki jeszcze nie jesteś w ciąży”. Ale ulubiony temat to oczywiście sex. Zawsze chcą wiedzieć jaki to on jest w łóżku. Jeśli chcecie wiedzieć to ustawcie się w kolejce! Nam to nie przeszkadza! Nie wiem czy to zazdrość czy chęć podniety wywołanej opowiadaniami z życia seksualnego koleżanki? Kupcie sobie świerszczyki jak was to tak bardzo podnieca! Nie wiem czemu, ale ulubione zdanie to chyba „ Jeśli mu nie chce stanąć, to go rzuć. Po co Ci on?”. Halo!! Jak ma stanąć jak podczas gry wstępnej gadacie o tym, że skończyły wam się tampony czy jak na imię będzie miało dziecko które właśnie płodzicie? Wieża Eifla by oklapnęła przy takiej gadce. A propos wieża. Ciągle się słyszy od was, że rozmiar nie ma znaczenia. Ale docinki typu „Jakie to śliczne”, „Czy to piszczy po naciśnięciu?”, „Jest Ci zimno?” was bawią nie !? Z drugiej strony hasła typu: „Gdzie takiego wyhodowałeś”, Zmniejsz go trochę bo nie wejdzie”, „czy końcówkę chowasz w skarpecie?” też są nie na miejscu! Wibratory sobie kupcie jak wolicie miarowe! Do wyboru, do koloru. Sztywne, ruszające się i elastyczne. Nic tylko wybierać. Ale wy oczywiście jesteście porządne i nie chcecie takich świństw. Dane z sexshopów podają jednak, że co roku w Polsce sprzedaje się jednak ponad 50 tyś. wibratorów rocznie! Jak myślicie gdzie się one podziały? Policja je ma zamiast pałek obronnych!? Statystycznie co trzecia kobieta na świecie ma w domu wibrator, a co szósta dido do zabaw z koleżanką!! A jak facet kupi sobie jakiegoś pornosa na dvd to wielka awantura i zdania typu: „To ja Ci już nie wystarczam?”. Nie mówię już o tym, że one widzą filmy pornograficzne jako coś złego. Przecież to tylko filmy instruktażowe które urozmaicają życie erotyczne. Jak powiesz im coś takiego to znowu się zaczyna... „Po co ci film instruktażowy? Czy źle nam tak jak jest?”. Aż do pewnego czasu. Potem kiedy chcesz się brać do roboty to ona oznajmia ci że nie lubi się kochać...... w sypialni. Ale jak próbujesz sam cos zmienić to jest źle, prawda!? Albo narzeka na grę wstępną. W ogóle to chyba kobiety wymyśliły grę wstępną. Czemu wy do wszystkiego musicie mieć jakiś wstęp!? Rozbierać się, na łóżko, bum cyk i po wszystkim. Wiecie jaka to oszczędność czasu? Nie mówię że gra wstępna to coś złego. To bardzo fajna rzecz, ale my wolimy konkrety. Oczywiście gra wstępna to kolejny powód do kłótni: „Zgoda, zrobię ci loda, ale za to ty musisz mi zrobić minetę”. Po takim zdaniu szlag cię może trafić! Nie że mężczyzna by tego nie zrobił, ale czy zawsze musi być coś za coś? Do tego jeszcze te wasze niezdecydowanie... „Za szybko”, „Za wolno”, „Za mało delikatnie”. Zamontujcie się taką lampkę na czole która będzie świecić jak będzie dobrze. W dodatku na końcu kiedy jest już po wszystkim ona stwierdza, ze nie miała orgazmu. Kobiety! Matka natura obdarzyła was darem odczuwania trzech rodzajów orgazmów (a facet, co najwyżej może sobie zwalić konia). Innym faktem jest że musicie się tego dopiero nauczyć. Tu mamy przewagę, my to po prostu potrafimy. Więc, następnym razem nie wińcie faceta za to że nie miałyście orgazmu, tylko zastanówcie się czy w ogóle umiecie go osiągać! Ogólnie to mężczyzna ponosi winę za wszystko. Zaczynając od seksu, po życie rodzinne, a kończąc na śmierci waszej kochanej rybki. Boże, zdechła i już! Nie trzeba jej wyprawiać pogrzebu. I w dodatku bez stypy! Jeśli już musimy wygłaszać przemówienie ja pochówku rybki, to chyba się nam cos za to należy, nie!? I nie mówię tu o jakieś sałatce niskokalorycznej. Takie coś to możecie sobie same jeść. Facet wbrew pozorom to nie królik. Przychodząc zmęczeni z pracy naprawdę nie jest naszym marzeniem żeby na talerzu zamiast prawdziwego obiadu leżało coś zielonego polane jakimś jogurtowym dresingiem. Oczywiście są tacy którzy to lubią. Albo sprecyzuję: muszą lubić bo nic innego nie dostaną. Ale gwarantuję wam, że jakby to od mężczyzny zależało co będzie konsumowane, to z pewnością nie będzie to coś, co jeszcze przed chwilą rosło sobie spokojnie na łące. Dochodzi tu oczywiście aspekt zdrowotny. Ale jakiego faceta obchodzi to czy umrze na zawał, czy śmiercią naturalną? Ważne że mięso ocieka tłuszczem. Skoro już jestem przy tłuszczu, to nie możemy zapomnieć o ulubionym temacie kobiet, którym nas co chwilę dręczą: „Kochanie, czy ja jestem gruba?”. Słysząc to pytanie facet ma trzy wyjścia. 1. Powiedzieć, że nie. Wtedy narażamy się na to że zostaniemy zrównani z ziemią bo ich nie zauważamy. „Jak to nie? Czy to w ogóle czasami na nie patrzysz?”. Tu nasuwa mi się pytanie czemu w ogóle o to pytają jeśli same znają odpowiedz. Ale powracając do głównego wątku, to optymalną odpowiedzą faceta jest chyba odpowiedź: „Dla mnie jesteś idealna”. Okazuje się jednak, że kobieta często kontruje taką odpowiedz zdaniem: „Ale podobała ci się ta kasjerka w supermarkecie?! Skoro jestem idealna to czemu gapiłeś się tak na nią?”. A wydawało się, że wybrniemy z sytuacji obronną ręką... Zatem przechodzimy do. wydawałoby się najgorszej odpowiedzi. Powiedzenie, że tak, co kończy się kłótnią, a w najgorszym wypadku dietą. I to dietą nie tylko dla niej. Kobiety wyznają regułę: jeśli cierpieć to z kimś. Jeśli się nie zgodzimy to wyrzucają nam to, że nie okazujemy wsparcia i jesteśmy okrutni. Zazwyczaj ulegamy, a kończy się to podjadaniem w pracy i chowaniem jedzenia w plastikowym woreczku w spłuczce. Przykład ze spłuczką obrazuje naszą wolę przetrwania i umiejętność magazynowania żywności na czarną godzinę. Tłumaczy również dlaczego tak długo wtedy siedzimy w ubikacji. Jednak nic nie pobije tego ile czasu kobieta spędza rano w łazience. Mężczyzna wygina się i zwija żeby mu pęcherza nie rozerwało, a ona w równych, pięciominutowych odstępach, mówi: „Jeszcze chwileczkę”. Kiedy wreszcie skończy i chcemy dać upust naszym potrzebom, okazuje się, że to nie będzie wcale takie proste. Po codziennym kobiecym rytuale malowania i stylizowania się, pozostaje coś w rodzaju pola siłowego. Odór lakieru do włosów zmieszany z pudrem, perfumami i innym niezidentyfikowanym świństwem jest wprost nie do zniesienia. Nie wiadomo co zrobić pierwsze, otworzyć okno czy od razu się poddać wyskoczyć przez zamknięte? W obydwu przypadkach obecne jest ryzyko że nie zdążymy zrobić tego po co właściwie weszliśmy do tej „komory gazowe” i poszczamy się w gacie. To zdarza się jednak niezwykle rzadko, co dowodzi o tym, że nie ma niczego bardziej elastycznego niż męski pęcherz. Kiedy chcemy delikatnie zwrócić uwagę, że ona nie musi się tak wymalowywać bo i bez tego jest piękna popełniamy kolejny błąd prowadzący stresu i niestrawności. Ta nasza drobna uwaga, mająca na celu dowartościowanie tego jakże delikatnego ekosystemu jakim jest kobieta, jest odbierana jako niezauważenie starań jakie ona wkłada w ten codzienny akt rytualny. Zdanie typu: „Ja się tak staram żeby dla ciebie ładnie wyglądać, a ty nawet tego nie doceniasz!” jest wyraźnym znakiem żeby jak najszybciej zejść jej z oczu, ponieważ jej starania zostały niedocenione i została wyprowadzona z równowagi. Znam mężczyzn którzy w tej sytuacji poszli do pracy chociaż mieli w tym dniu wolne. A właśnie. Biada facetowi jeśli ma wolne. Jest rzeczą normalną, że po ciężkim tygodniu pracy chcemy się wyspać i leżeć w łóżku do południa. Niestety, nie wszyscy podzielają ten tok myślenia. Owszem pozwalają się wyspać, ale nie za długo. Zazwyczaj pobudkę rozpoczyna zdanie, że jeśli już jesteśmy w domu, to możemy pomóc w sprzątaniu i innych pracach domowych. Najczęściej w trakcie wypowiadania przez nią tych słów, nie wiadomo jakim cudem mamy już w ręku mopa i ścierkę do kurzu. Innym sposobem na pobudkę jest wejście do sypialni z odkurzaczem. Jeśli się odezwiemy to stwierdzi że zamiast narzekać, moglibyśmy pomóc. Jeśli natomiast się nie odezwiemy, usłyszymy zdanie: „Ja się męczę a on śpi”. I o śniadaniu do łóżka możemy w tej chwili zapomnieć. Tak czy siak nici z wolnego dnia. Po południu obowiązkowy jest spacer. Zostajemy wyciągnięci na ziąb i chodzimy bez celu podczas kiedy w telewizji leci mecz. A właśnie... wiecie dlaczego sklepy odzieżowe mają największy utarg w czasie transmisji meczów? Wtedy kobieta wykorzystuje naszą słabość i przeszkadza nam tak długo, aż w końcu damy jej nasze ciężko zarobione pieniądze na zakupy. Jest to jakaś oznaka słabości, ale zarówno jedyny sposób na pozbycie się jej z domu i rozkoszowanie się czasem. Do tego nie musimy ciągle słuchać jej ględzenia. To też fenomen. Tyle, ile jest różnych odcieni fluidu, tyle tematów kobieta znajdzie, żeby móc z nami podyskutować. Żeby tylko można to nazwać dyskusją... To raczej monolog, który my musimy w spokoju wysłuchiwać. A broń Boże jeśli nie będziemy słuchać! Zazwyczaj po takim przemówieniu następuje pytanie: „Kochanie, czy ty mnie w ogóle słuchasz?”. Jeśli odpowiemy że nie, to czeka nas awantura. Natomiast, jeśli odpowiemy że tak, to myślimy że wybroniliśmy się z zaistniałego zagrożenia. I tu niestety się mylimy. Bo ona oczywiście nam nie wierzy i zadaje pytania dotyczące jej wykładu. Czasami zdaje mi się, że ma już je wcześniej przygotowane. I biada nam jeśli pomylimy się chociażby w jednym szczególe. Dobrym rozwiązaniem zdaje się nagrywać wszystko na taśmę i w razie odpytywania odtworzyć odpowiedni fragment. Jednak ja nie znam takiego dyktafonu z wystarczającą pojemnością na takie orędzie. Przechodząc dalej, na pewno każdy z was był już przynajmniej raz z kobietą na zakupach. We wszechświecie jest wiele pytań pozostawionych bez odpowiedzi, to tych należy z pewnością pytanie ile czasu, na litość boską, można wybierać jedną sukienkę!? Z reguły jeśli facetowi jeśli się podoba jakieś ubranie, to kupuję ją w czasie od 2 do 10 minut. Natomiast w przypadku kobiety, czas ten ulega, z niewytłumaczalnych powodów, wydłużeniu. Podczas kupowania kobieta musi przymierzać daną część garderoby, po czym stwierdza że w tej wiszącej obok będzie wyglądać lepiej, a w tej wiszącej dwa wieszaki dalej jeszcze lepiej. Po przymierzeniu całego asortymentu sklepu stwierdza jednak, że ta którą wybrała na początku jest najlepsza. Ja nie bronię kobietą kupować w taki sposób, jednak po co my musimy przy tym być!? Fakt, podczas każdego przymierzenia następuje pytanie: „I jak wyglądam?”, jednak jakkolwiek zróżnicowana by nasza odpowiedz nie była to ona i tak zrobi swoje. Zatem pytam się, czemu w tym czasie nie możemy sobie gdzieś pójść? W czasie waszego transu zakupowego i tak nie macie kontaktu z otaczającym nas światem. Istnieje jeszcze możliwość, że spodoba się wam więcej niż tylko jedna sukienka. W takim wypadku cierpimy oczywiście my. Nie dość że musimy za to wszystko płacić, to jeszcze musimy nosić te torby przepełnione kawałkami materiału połączonymi nićmi. A jeśli mam zły dzień, to zamiast ubrań możemy nosić świeżo co kupione szpilki i inne produkty ze skóry krokodyla lub innych bogu ducha winnych stworzeń. Tego to im nie żal, ale jak chcemy na obiad pieczeń to zaczyna się wykład jak to zwierzę cierpiało jak je zabijali. Kobietom z reguły wszystkiego jest żal i wszystkim chcą pomóc. Czasem na siłę... Dlatego lepiej im nic nie mówić, że się ma jakieś problemy. Uszczęśliwianie na silę to najgorsza rzecz jaka mogą zrobić. Już widzę jak facet się żali kobiecie, że go szef nie lubi, a ona pewnikiem do tegoż szefa zadzwoni i..... w najlepszym wypadku jesteśmy zdegradowani do gorszej pracy.
cdn...
Rano się budzę i wiem ze już nie będziemy razem, już nigdy. Tęsknię a twoja bliskością, za twoim ciepłem. Tylko w twojej obecności czułem się bezpiecznie. Tylko ty zawsze mnie rozumiałaś. Tylko ty dawałaś schronienie. Tęsknię za tymi chwilami kiedy byliśmy godzinami razem, tylko we dwoje, tylko ty i ja. I choć wiedziałem że kiedyś nadejdzie ta chwila, nie zdawałem sobie sprawy że tak to będę przeżywać. Chwila rozstania. Pożegnania. Tęsknię za tobą. Nawet nie wiem kiedy się tak bardzo do Ciebie przywiązałem. Pokochałem? Bardzo tęsknię. Tęsknie za tobą moja kochana szatnio!
skomentuj (5)
Króliczek wielkanocny miał wypadek! Został potrącony przez kombajn na polu jak roznosił pisanki! Trafił do szpitala, gdzie mimo próby ratowania przez wysokiej klasy specjalisty, zmarł podczas operacji. Udało nam sie zdobyc materaił pokazujacy jego ostatnie chwile. Lecz nie smucmy się! Właśnie trwa casting na nowego Króliczka Wielkanocnego!
Oddajmy jednak hołd tragicznie zmarłemu króliczkowi ściagając i oglądając jego ostatnie chwile...
Jego ostatnie chwile
Spotyka sie dwóch facetów... Padają obraźliwe słowa gesty... zaczyna sie walka. Ale nie tu :P Popatrzcie se jak sie bije dwuch suchersów a trzeci to wszystko kameruje :P
Oto filmik:
Link
Po wejściu na link lależy kliknąc na napis "download now" i ściagac :D
Kurwa, Sieś teraz była twoja kolej na napisanie noty :P Ale ciebie sie zaś oczywiście nie chce leniu skubany. No ale dobra napisze coś bo bloga zawieszą :P
Co by tu skomentowac...?
100dniówka była :D Nie zapomniane wrażenia z sytuacji jak wafel zatrzasnoł sie w kiblu (lol) do konca zycia twego nie zapomne (lol2). Wogóle było zajebiście. Szskoda tylko ze striptizu nie było :P
Ferie też były ... własnie były :/ Co tu o feriach gadac... Nic ciekawego sie nie stało. Chyba że cos przeoczyłem to powiedzcie :P
Co jeszcze...? Nie wiem do huja wacława! To Sieś miał pisac tą note a nie ja :P
Dziękuje jeśli ktoś to przeczyta.
Tu macie zdjęcie z naszej 100dniówki :P
Ludzie, raso ma! <-- pozdrowienie pana :P
Święta se przyszły (tłum krzyczy JUHUUUUUUUU) :P. Z okazju tych że świąt chce(my) wam życzyc wesołych ecetera, ecetera, świąt :D Wybaczcie że tak późno je skaładam ale złożyły sie na to różne okoliczności (lenistwo, zapominalstwo itp.:P). W każdym razie LOL :D>
Więc w związku że są święta to nakazuje jesc, pic i inne takie fajne rzeczy :D
Nudno na blogu to z Siesiem coś wymysliliśmy :D co jakiś czas bedziemy dawac zabawne cytaty z naszych rozmów gg :D Rozmowy są prawdziwe i bez tuningu. Mam nadzieje że wam sie spodoba:D To mała próbka:
Rozmowa (a raczej monolog) z tonym:
Hero (10-07-2005 21:23)
hallo
Hero (10-07-2005 21:23)
jesteś tam?
Hero (10-07-2005 21:24)
czy cie kibel zjadł ?:P
Hero (10-07-2005 21:28)
zajebało cie coś czy co ?
Hero (10-07-2005 21:29)
albo zasnołeś
Hero (10-07-2005 21:29)
juz wiem krecik cie wdupił :D
Hero (10-07-2005 21:30)
zeżarł cie czołowy działacz podziemia
Hero (10-07-2005 21:30)
to musiał byc pierdolny kret ^^
Hero (10-07-2005 21:31)
jak on wlaz na twoje piętro ?
Hero (10-07-2005 21:31)
po rusztowaniu czy jak ?
Hero (10-07-2005 21:33)
już wiem!.. kupiłes go na obiad myśląc że to kurczak on wylasł z locówki i dokonał konsumpcji na tobie :D
...
Sieś (25-06-2005 21:29)
jetseś :>
Hero (25-06-2005 21:29)
nie
Hero (25-06-2005 21:29)
:P
Sieś (25-06-2005 21:29)
szkoda
Sieś (25-06-2005 21:29)
Sieś (25-06-2005 21:29)
;(
Hero (25-06-2005 21:29)
też tak sądze
Sieś (25-06-2005 21:29)
to jak jesteś czy ci niema ?
Sieś (25-06-2005 21:29)
:D
Sieś (25-06-2005 21:30)
:P
Hero (25-06-2005 21:30)
sam juz nie wiem :P
....
Sieś (28-06-2005 13:33)
piter wiesz co to jest rzeczywistość :>... rzeczywisość jest to złudzenie wywołane brakiem arkoholu
Sieś (28-06-2005 13:33)
xD
...
Hero (26-07-2005 23:12)
wczoraj ide spac i nagle coś mnie budzi... patrze na biórko a nad biórkiem.... krzyż sie świeci (o kurwa) ja panika (boże przebacz) patrze ..... a to blask z komury oświeca krzyż... smsa dostałem
Sieś (26-07-2005 23:12)
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxD
Sieś (26-07-2005 23:13)
Alleluja :D
...
Sieś (19-07-2005 11:07)
ty wyobraź sobie że śniadanie śmiało mni dziabnąć xD
Hero (19-07-2005 11:08)
co?
Hero (19-07-2005 11:08)
piłeś coś
Sieś (19-07-2005 11:08)
noi ciulneło mnie xD
Hero (19-07-2005 11:08)
jak?
Sieś (19-07-2005 11:09)
kroje sobie spokojnie bułke ~_~ a tam nagle zdradziecko z nienacka podstępnie chytro .... dziabłem sie nożem po palcu xD
Hero (19-07-2005 11:09)
:D
Hero (19-07-2005 11:09)
to wszystko przez te konserwanty ^^
Hero (19-07-2005 11:10)
bułki stają sie inteligentne (panika)
Hero (19-07-2005 11:10)
(koniec świata)
Sieś (19-07-2005 11:10)
aaaaaaaaaAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaa (biega po pokoju chwytając sie za głowe)
Sieś (19-07-2005 11:11)
właśnie czytam na necie coś o ranach cietych
Hero (19-07-2005 11:11)
APOKALIPSA (bunkruje sie)
Ułaaa... (ziewa). Czaby jakąś note walnąc (lol). Tylko jaką? Nie mam pomysłu... Może coś sie zdażyło... nie :/ Wiem! Coś sie zmieniło... też nie :/ Kij z tym, nota jest wiec bloga nie zawieszą :P A to że nie mam pomysłu co pisac to już inna sprawa :D A przypomniało mi sie że jednak coś sie zmieniło :D - szablon na blogu (lol)
Pozdro 4 all !!!
Było juz zdjęcie jak Sieś prosi o neta, to teraz jest zdjęcia z reakcją na brak neta.
Nie no, to zdjęcie mnie rozwala
Jaki tan świat jest okrutny....leze sie spokojnie na kanapie, oglondam mecz... a tu wchodzi matka i przynosi list :/
WOJO :/:/:/
to było jak wyrok: "wezwanie nr. 25" - kości zostały rzucone, a moje połamane :P . I cza tam bedzie cza isc.. 10 października o 11:30 (szkoda że nie w samo południe było by bardziej dramatycznie :D ). No nic... cza to bedzie przeżyc :/ Przynajniej mnie ominie mata, dojcz i angol :D
No cóż, pierwszy tydzień za nami. ..... ja się pytam : DOPIERO ??? Wlókł się tak niemiłosiernie :/ A to dopiero pierwszy T.T
Zaś cza było kupić booki, długopisy o zeszytach nie wspomnę i ..płacić. A to za ubezpieczenie, a to za komitet, na pewno jeszcze dojdą ksera i jakieś inne popierdułki ( i to się mówi że polska oświata jest bezpłatna :P ) Pozdro dla ministra edukacji ,,|,,
A tak w sumie to chyba nie jest tak źle (boże co ja mówię @.@ ). Mało lekcji (nawiasem mówiąc mam mniej od brata, a on chodzi do gimnazjum :P ), mało fizyk :D... tak w sumie to tu się kończą dobre rzeczy :/
Teraz do nauczycieli : zacznę od Pola.. dupcy i dupcy i dupcy :P czyli jak zawsze... i jak zawsze nie przejmuje się tym. Zdążyłem się już do tego dupcenia przyzwyczaić, o ile można -__- . Za to jak zwykle mamy z naszą cudowna panią z dojcza ;D Jak ja bym ją kopał... „a masz z buta... to za odmianę sein a to za haben” Baba jest taka wqrwiajaca... Ale przejdźmy do kogoś milszego :) znam kogoś takiego ?:/ Może farosz... okazał się nawet spoko ( jak na pierwszą lekcje ). Namalował jakiś gupi zegar i zaszpanował ze wie jak się go czyta :P Ciekawe na co mi się to przyda.. A właśnie mamy nowego gościa z weufu. Na pierwszy rzut oka to myślałem że z woja przypełznął... no ale nie mogą narzekać. Gościu na pierwszych lekcjach był spoko ( z wyjątkiem rozgrzewki – taka nowość na wuefie :P). Ale nic nie pobije babki z kultury, bo ... se nie przyszła :) Takie lekcje to mi się podobają :D. Infa też niczego sobie: rysujemy se jakieś kwadraciki, romby i kółeczka na tablicy i to się nazywa algorytm (dobrze że mi babka powiedziała bo sam bym się nie skapną ). Ale nie narzekam bo to mi się przyda :D, ....Ale najlepsze zostawiłem na koniec :) : fiza :D jak mysmy się stęsknili z naszym profesorem. Za tym że uczeń się produkuje a gościu na koniec tej wypowiedzi se powie “co?”
Będzie mi brakować takich lekcji fest na luzie jak chemia czy przedsiema ( szczególnie przedsiemy :D )
No ale to również rok matury :/ polo już rozdał tematy ma ustną i dalej dupcy :P a że przedszkole, a to że analfabetyzm i jeszcze inne ale nie chce mi się o tym pisać. Ale matura to będzie coś... taki szkolny hardcore :P . Ale jeszcze o tym tak dużo nie będę pisał bo za wcześnie :P (przynajmniej na blogu :P).
Co by tu jeszcze ........ A właśnie! Siłownie nam przenieśli :D wiem ze to już w tamtym roku ale jeszcze na nie byłem na niej od kiedy ją przenieśli. Zastanawiam się czy głębiej jej schować nie mogli... Może do lochów albo na jeszcze niżej @.@ sam marsz tam można potraktować jako rozgrzewkę :P i nie czarujmy się ... dupi tam tak jak dupiło :P
Tak w sumie to już nic... Koty jakieś ... takie :/ no nie bardzo. Myślałem ze przyślą nam lepszy towar. Zero nimfomanek... chyba że się jeszcze kryją :D
Dobra kończę bo się chyba trochę rozpisałem ^^” Pozdro 4 all :)